niedziela, 4 maja 2014

Ahoj, piraci!

Czasem robi się torty na czas. Tak było z tym – spędziłam cały dzień w kuchni, modląc się, żeby czas płynął wolniej, bo kuzynka już jechała po tort, a ja ciągle go dekorowałam... Gdybym miała jeszcze ze dwie godziny, byłoby fajniej i ciekawiej. Ale ostatecznie... mnie się podobało :)










Najbardziej umordowałam się nad papugą. I mam nadzieję, że to coś u góry papugę przypomina :)

sobota, 19 kwietnia 2014

My little pony

Lubię torty "dziewczyńskie". Może odzywa się we mnie tęsknota za swoim dzieciństwem?
"Pony" są mi też bliskie służbowo, bo pracuję w czasopiśmie o tego typu konikach... Ale nie powiem, żeby to mi ułatwiło lepienie konika!
W przypadku tego tortu najwięcej frajdy sprawiła mi tęcza... :)




Elmer

Elmera poznałam dopiero wtedy, kiedy poproszono mnie o taki tort... I bardzo żałuję, że moje dziecko przegapiło takiego fajnego słonia :) Tort nie był supertrudny, ale bardzo pracochłonny. Cały czas się bałam, że nie dopasuję odpowiednio kolorów. Na szczęście udało się! Tak myślę :)




sobota, 2 listopada 2013

50 lat minelo...

Tort dla ukochanej cioci na jej wyjątkową rocznicę ślubu.
Uroczystość była wzruszająca, przyjęcie szampańskie, a tort... Mnie się podobał :)




sobota, 5 października 2013

Hello Kitty

Tort miał być prezentem na trzydzieste któreś ;) tam urodziny. Bo przecież wiadomo, że w każdym wieku można lubić Hello Kitty!
Kitty była malinowa, bo wiadomo, że różowego nigdy dość...
Zdjęcia dzięki uprzejmości Marcina Biodrowskiego http://alefoto.com.pl/ :)






piątek, 21 czerwca 2013

Winx Bloom

Jak szukałam inspiracji do tortu z Winx, obejrzałam w necie kilkadziesiąt tortów z tym motywem. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć te, które mi się podobały... No, a jak zaczęłam robić swój tort, to szybko zrozumiałam, dlaczego. To strasznie trudne zrobić ładną Winx. Mam nadzieję, że jak kiedyś będę lepiła kolejną Bloom czy tam Florę, wyjdzie mi lepiej.


środa, 19 czerwca 2013

Angry birds

O torcie na urodziny Kacperka mówiło się od... bo ja wiem... od roku? ;)
Miał być lego, w końcu skończyło się na angry birds. Trochę się bałam, że wyjdą za mało angry, ale jakoś poszło. Dekorowanie skończyłam o 1:30 w nocy. Potem, koło 5 rano obudził mnie głodny PanKot, a wtedy to już i ja byłam angry ;)









A tutaj ptaszyska czekają na odbiór.